niedziela, 14 września 2014

2 Słowa Rozdział V

- Już dobrze...jestem tutaj - Michał...był przy mnie...
-Cześć...
-Czemu? Czemu chciałaś...się zabić...?
-To Justin... Ona....
-Nic nie mów...-Powiedział łagodnie ale w jego oczach widziałam nienawiść.



3 dni później

-Cześć! Przyniosłem ci laptopa i soczki - Michał wpadł do mojej sali.Usiadł przy mnie. Porozmawialiśmy. W pewnym momencie spojrzał na szybę.
-Zaraz wracam - Powiedział.
Popatrzyłam w stronę szyby. Stał tam chłopak w wieku ok. 17 lat. Był łysy miał szarą bluzę z kapturem.Słyszałam ich rozmowę...
M: Czego chcesz
C: Wiesz...
M: Idź z tond
C: Nie mam zamiaru
M: chcesz forsy ,tak?
C: Tak. I jeszcze czegoś..
M: Nie...
C: Tak!
M: Nie zrobię tego
C: zrobisz.
M: Kocham ją!
C: Mam ci wytłumaczyć pewną sprawę? Bo chyba zapomniałeś po co z nią jesteś.
M: Koch...
C: Nie obchodzi mnie to. Masz 3 tygodnie żeby z nią zerwać. Inaczej....
M: Wiem. Zrobię to.

Płakałam. Kiedy Michał wrócił do sali powiedziałam żeby nie odwiedzał mnie bo...nie chcę...po prostu.


-Hm... naprawdę masz leprze wyniki...myślę że za tydzień wyjdziesz ze szpitala. Może nawet szybciej.
-Dziękuję panie doktorze
-To tylko moja praca 
Doktor posłał mi ciepły uśmiech. Odwzajemniłam go. Wtedy do pokoju weszła pielęgniarka Marycha
-Panie doktorze?
-Tak MArysiu?
-Dziewczynka może opuścić szpital wcześniej.
-Kto tak powiedział - Zapytał doktor
-Są wyniki badań. Proszę spojrzeć.- Pielęgniarka podała doktorowi wyniki
-...krążenie...w normie...hm...racja. Wyjdziesz jeszcze dziś młoda damo
-Jejku - Powiedziałam
-Tak ci u nas źle- Zapytał żartobliwie doktor.
-Nie ale tęsknie za mamą
-Ohm..to zmienia postać rzeczy. Idę po wypis

_________________________________________________________________________________
Przepraszam za to że krótkie ale mam szkołę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz